sobota, 3 kwietnia 2010

Copic Marker Color Chart

Pisałam, że 72 sztuki copików to za mało? Pisałam... Są kłopoty z kolorowaniem odbitek, brakuje kolorów, które ułatwiłyby przejścia między barwami, no i oczywiście brakuje najjaśniejszych odcieni, bez których ciężko sobie wyobrazić malowanie. Ale mimo wszystko cały zestaw wyglądał imponująco w swoim pudełku, dopóki nie ściągnęłam specjalnej tabelki, na której przedstawiono wszystkie kolory copików, zaznaczając jednocześnie, które z nich dostępne są w wersji Ciao i classic (sketch występują we wszystkich odcieniach).

Copic Marker Color Chart (do ściągnięcia tutaj) bardzo ułatwia pracę z copikami - od razu widać, jakie mamy odcienie, zanim weźmiemy się za kolorowanie, można sprawdzić, które z nich będą do siebie pasować i oczywiście które musimy koniecznie dodać do najbliższego zamówienia :) Tabelę wydrukowałam na grubszym, gładkim i białym papierze kupionym specjalnie do Magnoliowych stempelków i malowania distressami. Wszystkie kolory wyglądają bardzo naturalnie (w pierwszej wersji wydrukowałam na zwykłym papierze do ksero, papier od razu nasiąknął tuszem, a kolory były zbyt ostre i nasycone) i wyjątkowo niepozornie - aż trudno uwierzyć, że jest tam 71 odcieni... Na szczęście kolejne zestawy właśnie wyleciały z Japonii i jeżeli wszystko dobrze pójdzie, może dotrą do mnie przed końcem przyszłego tygodnia?


A zanim to się stanie, będę dalej ćwiczyła kolorowanie, tym razem na papierze, którego użyłam do wydrukowania tabeli. Kartki od Anity zbyt łatwo nasiąkają tuszem, a poza tym mam je tylko w kolorze kremowym, wolałabym białe. Co ważniejsze, czuję się zmotywowana i zmobilizowania do zrobienia kartki - stempelek pomalowany, bazy wybrane, jeszcze "tylko" wszystko zgrabnie połączyć i urodzinowa kartka dla koleżanki będzie gotowa :)

czwartek, 1 kwietnia 2010

Copiki...

... chodziły za mną już od dłuższego czasu. Chodziły, kusiły, wrzucałam do koszyka, usuwałam, a kiedy w końcu ostatecznie zrezygnowałam i uznałam, że za mało scrapuję, żeby w ogóle o nich myśleć, dostałam w prezencie zestaw ciao... Niestety, 72 sztuki to wbrew pozorom stanowczo za mało, dominują ostre barwy, brakuje pośrednich, żeby móc zamaskować przejścia i bawić się w cieniowanie, więc chcąc nie chcąc zostałam zmuszona do zamówienia nowych kolorów i mam nadzieję, że lecą już do mnie z Japonii, bo od kilku dni czytam i oglądam namiętnie wszystkie tutoriale, jakie tylko znajdę w sieci i bardzo chciałabym zacząć zabawę w kolorowanie :)

Pierwsza Tilda już pomalowana i nieskromnie uważam, że jak na pierwszy malunek i jak na moje możliwości, wyszło naprawdę nie najgorzej :)) Jutro dodam troszkę kolorów, usunę blenderem wyjścia poza linie i może spróbuję zrobić z tego karteczkę? Czuję wenę i muszę to jak najszybciej wykorzystać, zwłaszcza że po raz pierwszy od wielu tygodni wreszcie mam naprawdę wolny weekend...

niedziela, 28 marca 2010

Słodkości w Craft4You...

kuszą niemożebnie. Sklep wspaniały, niezmiennie zachwyca swoim profesjonalizmem i największym chyba w Polsce wyborem scrapowych przydasi, więc i Candy równie bogate i wszechstronne, chętnych są już tłumy, a ja sobie ciuchutko przycupnę na końcu i będę trzymała mocno wszystkie kciuki (tak naprawdę to tylko jeden, bo drugi kontuzjowany i mocno owinięty, ale gdyby był w stanie, na pewno sam by siebie ściskał dla tak zbożnego celu ;) ) , może tym razem do mnie uśmiechnie się szczęście ...

poniedziałek, 1 marca 2010

Kolorowo mi...

... a to wszystko dzięki tuszowi w kredkach, który dostałam w prezencie wieki temu. Dostałam, udałam wielki zachwyt, a kiedy zostałam sama, zaczęłam przypatrywać się kredkom z równie wielką nieufnością. Im dłużej patrzyłam, tym ta nieufność była większa, aż w końcu zaczęłam mieć wrażenie, że i kredki patrzą na mnie z równie negatywnymi odczuciami, więc czym prędzej schowałam je w najbardziej oddalony kąt i zapomniałam o nich. I zapomniałabym tak całkowicie, gdyby nie moje ukochane Tildy, które ostatnio odkurzyłam, elegancko ułożyłam w pudełku (bo przecież zasługują na najwyższe względy) i pomyślałam, że wypadałoby wreszcie zacząć z nich korzystać. I wtedy przypomniałam sobie o kredkach Inktense. Wyciągnęłam, odkurzyłam i postanowiłam, że jednak spróbujemy się zaprzyjaźnić. I tak zaprzyjaźniamy się od kilku dni... Nie jest łatwo, zwłaszcza dla osoby, która nie ma zdolności plastycznych, ale koloruje mi się łatwiej niż distressami, a co ważniejsze, bawię się znakomicie :) Minusem kredek jest ich szybkie zasychanie, a raz zaschniętej plamki już nie da się ruszyć. Bardzo łatwo wyjechać za linię, więc na razie wszystkie Tildy wycinam i naklejam na kartki. Cieniowanie również wymaga dużej wprawy, trzeba zaczynać od delikatnych pasteli i dopiero po ich wyschnięciu dodawać mocniejsze odcienie. Ale efekty są dużo ciekawsze niż przy distressach, kolorów jest dużo, można tworzyć własne odcienie, więc będę próbowała dalej. W końcu liczy się przecież zabawa i satysfakcja z tego, co robimy... A ponieważ żaden pokolorowany stempelek nie może się zmarnować (nie mam serca wyrzucić!), proszę oczekiwać w najbliższym czasie różowej i ukwieconej kartki wielkanocnej :)

poniedziałek, 15 lutego 2010

Pełnia szczęścia...

... czyli kilka dni urlopu i paczka przyniesiona z samego rana przez kuriera. Z tej radości wybaczyłam mu nawet wyciągniecie z łóżka o nieprzyzwoicie wczesnej porze, bo kto to widział, żeby budzić człowieka przed dziesiątą?! Kawa już zaparzona, poziom kofeiny w organizmie powoli wraca do normy, można więc spokojnie zachwycać się wspaniałościami, które upolowałam w Craft4You, idealny początek tygodnia :)

sobota, 13 lutego 2010

Tęskniąc za kolorami...

... ale jeszcze nie za wiosną, bo uwielbiam zimę z jej dość jednostajnym krajobrazem i sypiący na nowo od kilku dni biały puch wprawia mnie w rozleniwiony, błogi i szczęśliwy nastrój, więc z tej tęsknoty za żywymi, pełnymi energii kolorami powstała kartka, niewątpliwie świąteczna, w końcu, wbrew zimowej aurze za oknem, do wiosennych świąt nie zostało tak wiele tygodni i najwyższy czas zacząć się do nich psychicznie przygotowywać...










STAMPS:
* Tim Holtz Fairytale Frenzy, BEST FRIENDS STAMPS by Royal Langnickel
DODATKI:
* Cricut, Distress Inks, Perlen-Pen Creme, Flowers, Punches - Frond (
Martha Stewart), Grass (Woodware )

czwartek, 11 lutego 2010

Minionych Świąt czar...

... udało mi się przywołać, kiedy porządkowałam tysiące zdjęć zaśmiecających komputer. Świąteczne kartki kończyłam dosłownie w ostatnich minutach przed wysyłką - cała rodzinka groźnie sapała mi nad karkiem panikując, że paczuszki nie dojdą na czas do adresatów. Oczywiście, doszły. Za to ja zostałam tylko ze wspomnieniem zrobionych przez mnie karteczek, nie było czasu na zdjęcia, ba, nie było nawet czasu na myślenie, że można by zrobić te zdjęcia... I nagle okazało się, że udało się jednak pstryknąć kilka fotek, o czym zupełnie zapomniałam. Jakość zdjęć nie jest najlepsza, ale przecież nie w tym rzecz. Najważniejsze, że została chociaż jedna pamiątka przedświątecznego scrapowania, pamiątka tym milsza, że karteczka powędrowała do najukochańszej z cioć. I bardzo, ale to bardzo się jej spodobała :)