Stemplami Magnoli zachwycałam się już od dłuższego czasu. Niektórzy, co prawda, marudzą, że są nieco hipopotamowate z tymi okrągłymi buziami, ale jeśli ktoś uwielbia muminki, nie będzie w stanie oprzeć się urokowi Tildy i Edwina. Ja się nie oparłam i rok temu kupiłam mój pierwszy - i ostatni jak do tej pory - zimowy stempelek. I tak przeleżał nieużywany niemal cały rok, a ja ani czasu nie miałam, ani ochoty, by zmierzyć się z jego kolorowaniem. Plastykę ostatni raz miałam w szkole podstawowej, czyli wieki temu, zaś Matka Natura nie była zbyt hojna, kiedy przyszło jej obdarować mnie talentami artystycznymi, czyli mówiąc krótko słoń nadepnął mi nie tylko na ucho, ale i na paluchy. Co zresztą widać na załączonym obrazku. Ale mam nadzieję, że po kilkunastu próbach będzie lepiej, bo zabawa jest wspaniała, a kartek świątecznych do zrobienia mam więcej, niżbym chciała...
piątek, 30 października 2009
Moja pierwsza Magnolia...
niedziela, 23 sierpnia 2009
Święta pod kotem...
Tak naprawdę miały to być święta pod kotem i psem, a nawet z Tildą na dodatek, ale ostatecznie, skoro postanowiłam trzymać się najnowszej Kolorosfery, został tylko kot. Pies, jako stworzenie z natury przyjazne i wylewne, nie mógł się wpasować w chłodny zestaw kolorów, zaś z Tildą po prostu mi nie wyszło - jeszcze nie jestem w stanie na tyle ładnie pokolorować odbite obrazki, żeby ozdobić nimi kartkę, potrzebuję nieco więcej wprawy, to z kolei wymaga więcej czasu, a czasu niestety miałam bardzo ograniczoną ilość. Został więc tylko kot, a jego mina poświadcza, jak bardzo jest zadowolony z takiego wyróżnienia. Najważniejsze, że zrobiłam kolejną kartkę - jeszcze tylko 28 sztuk i będę mogła spokojnie czekać na Święta...


* Crate paper Blue Hill Collection - Breeze
* Inkadinkado - Winter Birds
* Inkadinkado - Cats
* Fancy Pants - Blissful Season
* Ranger - Turquoise
DODATKI :
* cricutowe wycinki
* Drew Drops - Silver i Water
wtorek, 18 sierpnia 2009
Świątecznie...
Najnowsze wyzwanie na ScrapLabie zachwyciło mnie i zainspirowało świątecznie. Co prawda może się wydawać, że lato jeszcze w pełni, zwłaszcza przy takim upale i urlopie nadal czekającym na wykorzystanie, ale to tylko pozory. Ani się człowiek nie obejrzy, a już będzie listopad, pora na wysyłanie paczuszek do znajomych i jakże miło będzie dołączyć kartkę zrobioną własnoręcznie zamiast wyręczać się może i ładniejszymi, ale mniej ciepłymi przecież, nie tak osobistymi masówkami z marketu. A Kolorosfera nr 12 naprawdę zimowa. Bo jak inaczej może skojarzyć się zaproponowany zestaw, czyli biel, błękit i turkus ożywione oliwkową zielenią? Ale ponieważ ja od dzieciństwa już w sierpniu rozpoczynam pełne niecierpliwości radosne oczekiwanie na święta, więc być może nie jestem tak do końca obiektywna...
Ostatecznie, nie mogąc się zdecydować, wzięłam się za jednoczesne szykowanie aż czterech świątecznych karteluch. Każda z nich przypadła mi od razu do serca i jakoś nie byłam w stanie z żadnej zrezygnować. Na razie udało mi się skończyć tylko jedną, ale mam nadzieję, że zanim minie termin, będę mogła się pochwalić następnymi.
PAPIERY :
* Melissa Frances - Wonderland Paper
* Nana's Nursery (Boy)
* BasicGrey - Fruitcake Pine Branch/Avalanche
* Crush Lagoon Crate Paper
STEMPLE:
* Inkadinkado - Ornate Christmas
* Inkadinkado - Snowflakes A-Plenty
PUDER:
* Ranger - Seafoam White
* Stampendous Crystal
TUSZE :
* Distress - Vintage Photo, Antique Linen, Broken China
DODATKI :
* cricutowe wycinki
* dziurkacz Edger Doily Marthy Stewart
* atłasowa wstążka
niedziela, 9 sierpnia 2009
Cricut, moja miłość...
Zakochałam się. Bezgranicznie, namiętnie i bez żadnych szans na odkochanie. Maszynka, do której zakupu namówiło mnie nota bene moje Kochanie, okazała się jeszcze wspanialsza niż mi obiecywano, kiedy wahałam się między cricutem a slice. Bo wybór był przecież trudny, oba urządzenia kusiły ślicznymi kartridżami, a nie znając się na żadnym, musiałam dokonać wyboru niejako w ciemno, mając nadzieję, że nie będę tego żałowała. Tym łatwiej było więc zdać się na kogoś innego.
Do cricuta podeszłam na początku dość nieufnie, za dużo przycisków, za dużo eletryki, kartridże przytłaczały ilością obrazków (storybook ma ich kilka setek), a do tego jeszcze trzeba umieć wybrać siłę nacisku i prędkość cięcia, żeby pasowały do grubości papieru. Jednym słowem prawdziwy koszmar. Ale tak było tylko na początku, bo im więcej czytałam, tym łatwiejsze się wszystko wydawało. Stron i blogów na temat cricuta jest w sieci mnóstwo, do tego niezastąpiony youtube i nagle zamiast zamartwiać się ewentualnymi niepowodzeniami, zaczęłam zachwycać się możliwościami mojej nowej maszynki :)
Jak na razie kupiłam sześć kartridży i wydawało mi się, że na początek więcej nie potrzeba - mnóstwo alfabetów, setki mniej lub bardziej wymyślnych wzorów (najwyższy czas pozbyć się pudła z dziurkaczami), a do tego program pozwalający wszystko rozmieszczać na papierze, zmieniać wielkości, rozciągać, przekrzywiać oraz łączyć w większe kompozycje. Ale już wiem, że bardzo przydałby się Jukebox pozwalający używać sześciu kartridży jednocześnie i może kilka zimowych kartridży? Do Świąt przecież nie zostało tak wiele czasu...
piątek, 7 sierpnia 2009
Słodkości
Od wczoraj siedzę i rozpracowuję mojego wymarzonego, wyśnionego, niecierpliwie wyczekiwanego Cricuta. Chociaż może słowo rozpracowuję jest nieco na wyrost, ponieważ jak na razie ograniczam się do oglądania, obmacywania i wzdychania nad możliwościami tej cudownej maszynki. Wycięłam zaledwie killka elementów, po czym spanikowałam, że nadarmnie niszczę matę i nożyk, skoro wycinam dla samego wycinania, a nie pod kątem jakiejś konkretnej robótki ;) Czyli wariacja na całego... Ale mam nadzieję, że uda mi się dokończyć przynajmniej kilka rozpoczętych scraptworów, tym bardziej, że ślubne kartki obiecałam skończyć przed końcem sierpnia...
Z ciekawych wiadomości - ruszył nowy scrapowy sklep. Żabcia wreszcie pokazała swoje stempelki szerszemu gronu i można przebierać, wybierać i grymasić, a naprawdę jest w czym. Polecam, bo sama mam zamiar nieco zaszaleć, a na zachętę POLPOMP kusi słodkościami, może akurat do mnie uśmiechnie się szczęście :)
czwartek, 11 czerwca 2009
Darkroom Door
Leniwe, niemal niedzielne przedpołudnie, nic konkretnego do zrobienia, w perspektywie jeszcze trzy dni wolnego, więc pogrążając się w błogim nicnierobieniu włóczyłam się od strony do strony i tak trafiłam na australijski blog Darkroom Door, a stamtąd do sklepu. I oniemiałam. I zachwyciłam się. I zaczęłam liczyć, ile jeszcze dni do pierwszego. I zastanawiać się, czy rzeczywiście musimy w tym roku jechać gdzieś na wakacje. Przecież w domu jest najlepiej... Resztę dnia spędzę pewnie przyklejona do monitora zastanawiając się, które stemple bym wybrała, gdybym mogła sobie na nie pozwolić...








niedziela, 7 czerwca 2009
Kartelucha urodzinowa vel. weselna...
Leń jestem przebrzydły, a do tego umęczony bardzo, bo praca ciężka, w dodatku z nadgodzinami i kiedy człowiek dociera do domu ledwo widząc na oczy, poziom kreatywności oscyluje w granicach bliskich zera. I chęci też jakoś brakuje, leżałabym tylko, czytała stare książki (po nowe strach sięgać, bo znowu trzeba będzie myśleć), byle nie robić nic wymagającego jakiegokolwiek wysiłku i tak odkładam scrapowanie na kolejny weekend mając nadzieję, że za parę dni wszystko sie zmieni, ale za tydzień historia powtarza się na nowo...
Na szczęście jest coś takiego, jak wyzwania, a dokładnie Kolorosfera nr 8 na blogu Scrap Lab, które potrafią nawet największego lenia zmusić do roboty. I dzięki temu kolejna kartka, zamiast trafić do pudła z dziesiątkami zaczetych i odłożonych na późniejsze dopracowanie scraptworów, miała szanse zostać dokończoną. A nie było łatwo i nie tylko z powodu braku czasu - samo zestawienie kolorów okazało się prawdziwym wyzwaniem:
żółty ---> różowy ---> fiolet ---> błękit na pierwszy rzut oka nie współgrały dobrze ze sobą. Gryzły się również na drugi, trzeci i czwarty rzut oka. Na piąty zaczęły do siebie pasować i nagle okazało się, że połączenie zgaszonego błękitu, spokojnego żółtego i popielatego różu może dać wspaniałe efekty. Nie przeszkadzał mi nawet wymuszony w tym zestawie fiolet (nota bene jeden z moich ulubionych kolorów) i jestem pewna, że nieraz wrócę do tej kolorystyki, bo bardzo przypadła mi do gustu i w zależności od dodatków można ją wykorzystać niemal we wszystkim. Na przykład na kartkę urodzinową, bo taką w zamyśle miała być kartelucha robiona na wyzwanie, ale kiedy została okrzyknięta przez moją rodzinkę weselną, już nic innego nie mogłam w niej dostrzec. Zmieniłam więc kilka dodatków, dodałam inny napis, niż planowałam, co więcej, obiecałam nawet dorobić do tego pasującą kopertę w przepięknym ambertowym stylu i podarować na wesele znajomych... Tylko kiedy ja znajdę czas na to wszystko?
A przy okazji pomyślałam nad tekstem, który przeczytałam niedawno na jakimś chyba blogu, że scrapowanie to nie robienie kartek, notesów, zakładek etc., ale tych prawdziwych scrapów, na których pokazujemy zdjęcie i dopasowujemy dodatki, żeby wszystko połączyć i odpowiednio wyeksponować. I zrobiło mi się wtedy trochę przykro, jakby ktoś potraktował z góry to, co ja robię, a przecież nawet tej zwykłej weselnej kartce, choć może na to nie wygląda, poświęciłam prawie tydzień czasu, żeby wszystko obmyśleć, zastanowić się nad koncepcją całości, kolorami, papierami i dodatkami. A w trakcie pracy nieraz wszystko mi się zmieniało, coś, co wcześniej wydało się idealnym rozwiązaniem, nagle psuło całość, przychodziły do głowy nowe pomysły, które wszystko zmieniały i tak moja kartka urodzinowa stała się zupełnie inną kartką weselną. Kartką, która mi się podoba i z której jestem dumna... :)
Zdjęcia, niestety, są średniej jakości, ale jak tylko będę mogła, podmienię na lepsze. Po raz pierwszy wypróbowałam Tim's Ink Blending tool do cieniowania i czuję, że się blisko zaprzyjaźnimy. Cieniowałam delikatnie, jeszcze się boję, jeszcze wszystko sprawdzam, testuję, ale byłam zadowolona z efektu. Niestety, obszycie kartki wiele ukryło, ale mam nadzieję, że uważne oko dopatrzy się róźnicy w kolorze. Serducha są podklejone taśmą 3D, być może na pierwszym dodam później stempelkowe obrączki, kiedy uda mi się je dorwać, być może dodam też krople wody na kwiatki, ale jak na razie niezbyt mi to pasuje, poczekam więc, aż będę robiła kopertę i wtedy skomponuję spójną całość...

PAPIERY :
* DCWV - Pocket Full of Posies, Far East
* BG - Porcelain Doulton
* Daisy Bucket - Wrapped Wishes Sugarplum Dreams
* Mellisa Frances - Winter Freeze
STEMPLE :
* Tim Holtz - Flight of Fancy
* Autumn Leaves - Love With A Flourish
PUDER :
* Distress Embossing Powder - Vintage Photo
TUSZE :
* Distress - Vintage Photo
* Color Box Chalk - Dark Brown
DODATKI :
* Kwiatki - Prima Press n' Petals, Prima Stone Rose
* Bradsy - ciasteczkowe kryształki różowe i fioletowe
* Punchery: brzegowy Lacy Days, ozdobny Pine
* taśma 3D





