sobota, 21 sierpnia 2010

Dziewczyny lubią brąz... / A Colour Challenge - Brown & Brown Only...

Tildy pokolorowane, kilka kartek rozpoczętych, ale jakoś opuścił mnie świąteczny nastrój i zamiast robić kolejne karteluchy, wolę leżeć na łóżku i nadrabiać czytelnicze zaległości. Dawno nie miałam takiej uczty i przyznam, że bardzo, bardzo mi tego brakowało... Przeskakuję od historycznych książek przez fantastykę do skandynawskich kryminałów (uwielbiam ich przytłaczający, melancholijny klimat), czasem dla rozrywki sięgnę po któryś z komiksów, którymi fascynuje się moje kochanie i mimo że dla pozorów kręcę nosem nad takimi zakupami, zaskakująco szybko pochłaniam kolejne tomy Lucyfera, Baśni czy Żywych trupów... ;)

Dla rozrywki i odreagowania od nadmiaru świątecznych klimatów postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu na blogu Polki scrapują - dziewczyny lubią brąz! No lubią, lubią, ale dość ciężko jest zrobić kartkę, kiedy nie można użyć żadnego odcienia poza brązowym... Mam nadzieję, że ta odrobina różowego brązu (róża herbaciana! herbaciana! odcień jak najbardziej z copikowej grupy E :) ) nie zdyskwalifikuje mojej kartki, nad którą spędziłam kilka ostatnich wieczorów...

Różę zrobiłam własnoręcznie... Obejrzałam kilka filmów na youtube, wzięłam wykrojniki Holtza (Tattered Florals), glimmer mists, perfect pearls i zabrałam się do dzieła. I chociaż róża nie wygląda jeszcze tak naturalnie, jakbym chciała, to jak na pierwszy raz nie wyszła chyba najgorzej :)

Zdjęć całkiem sporo, ale zrobiłam chyba dziesiątki i naprawdę ciężko było wybrać te najlepsze...

I coloured few Tildas and started making new cards but suddenly I couldn't feel any Christmas Spirit around so instead of doing more cards I decided to stay in bed and read some books. There's a huge pile of books on my table - some historical ones and fantasy books, some Scandinavian thrillers, I even read few comics that my sweetheart loves to buy - Lucifer, Fables, The Walking Dead...

Fortunately, I found enough time to make a card for a challenge on Polki scrapują. It's was very diffcult to make a card using only one colour - brown (well, I also used Tea Rose copic but because it belongs to E group, I do hope it's ok :) ). But I have a lot of fun making it although when I finished, there's a terrible mess in my room...

I made the rose myself (after watching few films on y
outube) using Tim Holtz dies (Tattered Florals), grungepaper, glimmer mists and perfect pearls. It doesn't look as perfect as I'd like to but I'm proud of it - it's my first handmade flower so all mistakes are justified :)

A lot of photos but I made tens of them and it was really hard to choose the best ones...













COPICS :
Skóra / Skin - E0000, E000, E00, E93
Włosy / Hair - E50, E30, E97
Ubranie / Clothes - E33, E35, E30, E11, E47, E93, E01, E000
Łyżka / Spoon- E50, E30, E42, E31, E47
Buty / Shoes - E11, E30, E31, E42, E74

PAPERS:
* Pink Paislee "Mistletoe & Co. - Postcards" (scrap.com.pl), some old Stamperia paper
STAMPS:
* 314 Kitchen Tilda, alfabet (by Eight)
ACCESSORIES:
* Spellbinders Nestabilities: Labels 10
* Tim Holtz Dies: Elegant Flourishes, Tattered Florals, Styled Labels
* Marianne D Creatables Butterly 3 LR0115 (Świat Pasji)
* Perfect Pearls: Heirloom Gold, Perfect Copper, Perfect Bronze (scrap.com.pl)
* Glimmer Mists: Sunshine, Coffee Shop (scrap.com.pl)
* Distress Inks - Antique Linen, Vintage Photo, Wild Honey (scrap.com.pl)
* Tim Holtz Idea-ology Memo Pins, grungepaper, grungeboard
* Puncher: EK SUCCESS - Slim Edger Punch Swirl
* Prima - E Line - Self Adhesive Pearls and Crystals - Bling - Assortment 11
* Daisy D's Metal Photo Corners

sobota, 14 sierpnia 2010

I wish you a very Merry Christmas...

Wreszcie, po kilkumiesięcznej harówce, zasłużony urlop. Całe dwa tygodnie. Planów bez liku, ale najpierw muszę wypocząć, dlatego pierwsze dni mam zamiar spędzić w łóżku opróżniając powoli dwie półki pełne nieprzeczytanych książek (niektóre z nich czekają od Gwiazdki i moich nieco późniejszych urodzin!), wychodząc z pokoju tylko po to, żeby zrobić kolejną kawę i uzupełnić zapasy szarlotki i czekolady idealnie pasujących do czytelniczych sesji. O diecie na razie nie myślę, może po wakacjach?

Ale najpierw chciałabym się pochwalić nową karteluchą, którą dopiero co skończyłam i którą już zdążyłam bardzo polubić. Nie dlatego, że jest to pierwsza kartka zrobiona przeze mnie od wielkanocnego okresu i nie dlatego, że jestem dumna z mojej Tildy (chociaż jestem i to bardzo :) Bałam się, że zupełnie zapomniałam, jak maluje się copikami, a jednak coś ocalało z tej mojej szczątkowej przecież wiedzy). Polubiłam ją dlatego, że zupełnie nie przypomina kartki, którą miałam przed oczyma, kiedy rozpoczęłam scrapowanie, a która miała być delikatna, w błękicie i kremie, z papierowymi bombkami i małymi kokardkami... I zupełnie nie wiem, kiedy ta koncepcja się zmieniła, bo nagle ocknęłam się z gotową kartką zupełnie nie przypinającą tego, co sobie wymarzyłam. Scrapowanie jest pełne magii - można zacząć z gotowymi planami, mając wszystko ułożone i rozrysowane, a i tak nie wiadomo, gdzie nas ta droga zaprowadzi...

Finally, after working very, very hard for many, many months I have two weeks’ vacation. I’m going to enjoy every day of it doing things that I usually don’t have time to do and of course it means spending first days in bed reading book by book (there’re two long shelves full of books that I haven’t read yet and some of them I received for Chrstmas and my birthday few months ago) making breaks only to bring more coffee (addicted here!), some apple pie and chocolate. I'm not going to hink about a diet at the moment, maybe after vacation…

But first I’d like to show a card that I’ve just finished. I like it very much not only because it is the first card I have made since Easter and not because I’m proud of my Tilda (but I am, I really am, I was afraid that I completely forgot how to color stamped images but surprisingly I didn’t :) ). I like it because when I started making a card it was going to be in blue and cream with some glass ball ornaments made from paper and I don’t know when it changed but at the end it looked completely different from my dream card. Scrapbooking is full of magic, isn't it? You may start with strict plans but you never know where it leads you…






COPICS :
Skóra / Skin - E000, E00, E11, R20
Włosy / Hair - E11, E31, E37, E97, E99
Czapka / Cap - R12, R14, R32, E000, E30, E31
Kurtka / Jacket- G21, G94, BG93, E000, E30, E31
Spodnie / Pants - YR20, YR31, Y35, E31
Buty / Shoes - E11, E30, E97

PAPERS:
* Melissa Frances: Winter Freeze, Candy Cane, Wonderland
STAMPS:
* #276 Tilda With Lantern
ACCESSORIES:
* Spellbinders Nestabilities: Classic Ovals Smalls & Classic Scalloped Ovals Small
* Marianne Design Creatables Die - Frame & Swirls - LR0116 & Cutting & Embossing Branches (6002-0023) - Joy! Crafts from Świat Pasji
* Perfect Pearls Heirloom Gold and a beautiful brad from Scrap.com.pl
* Distress Inks - Antique Linen, Vintage Photo, Aged Mahogany
* Drew Drops - Fresh Mowed Grass, ribbons, Fiskars Sunburst Puncher, roses...

niedziela, 8 sierpnia 2010

Słodkości... / Candies ...

Polpomp powrócił po długiej nieobecności ze swoim stempelkami i papierami pod nowym szyldem Lemonade, a jakby tego było mało, od razu uraczył nas wspaniałymi słodkościami. Jeżeli szczęście dopisze, te śliczne papiery trafią w moje łapki, jeżeli nie, pozostanie mi cieszenie się rychłym urlopem i dalsze snucie scrapowych planów, które już za kilka dni zacznę wcielać w życie. Mój scrapowy zeszyt pęka już w szwach...


Torcik u Melissy sprawił za to, że zaniemówiłam. Zresztą, sprawdźcie sami, czy można inaczej zareagować :)

A w scrappasji z okazji premiery nowego zestawu - śliczne, stonowane weselne papiery, rozdają takie oto słodkości:


I jak tu się nie przesłodzić :)

niedziela, 20 czerwca 2010

Kilka Tild... / Just few Tildas...

... pomalowanych dla relaksu i odłożonych, aż będę miała nieco więcej czasu, żeby zrobić parę kartek. Mam nadzieję, że już niedługo, bo powoli zapominam, że scrapowanie to nie tylko kolekcjonowanie kolejnych przydasi...

... coloured for relaxation and then put away to wait until I have a little more time to make some cards. I hope it will be soon because I'm afraid that I will forget soon that scrapbooking doesn't mean buying new stuff only...




niedziela, 9 maja 2010

National Scrapbooking Day w ILS

W ILS świętują Międzynarodowy Dzień Scrapbookingu żądając chyba niemożliwego, czyli podania nazwy ulubionej kolekcji papierów ILS. A co jeśli lubi się i Herbaciany Ogród, i Glass of Wine, Chocolatcaffee są zachwycające, a przecież jest jeszcze Rivendell, Amber, nawet te szalone kolorowe zestawy bardzo mi się podobają. Wybranie jednej ulubionej jest więc oficjalnie niemożliwe :) Oczywiście w ostatniej chwili zauważyłam, że nie tylko trzeba dopisać się w komentarzach, ale podać info na blogu, ot, sierota ze mnie...

Niestety, nie mam nic nowego do pokazania, rzeczy zrobione na zamówienie poszły w świat, ale ich z zasady nie wrzucam na bloga, a na własne po prostu nie mam czasu. Mówiąc krótko, praca i jeszcze raz praca. Od rana do wieczora, chwila oddechu i znowu w papiery. Na weekend oczywiście przytargałam całą teczkę, ale dzisiaj się zbuntowałam i postanowiłam złapać trochę oddechu. Na szczęście światełko w tunelu wieszczące koniec harówki coraz bardziej widoczne, więc optymistycznie mam nadzieję, że znajdę niedługo czas, aby zamówione przydasie nie kurzyły się po kątach, tylko dumnie pyszniły na nowych scraptworach :) A znowu ostatnio poszalałam, robienie zakupów działa na mnie wybitnie odstresowująco, poza tym trzeba mieć coś z tej pracy, nieprawdaż? Zamówiłam więc Big Shota i nie mogę się już doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce!

środa, 14 kwietnia 2010

Jestem zakupoholikiem... / I'm a shopaholic...

... czasami mam wrażenie, że całe moje scrapowanie bardziej skupia się na kupowaniu i kolekcjonowaniu kolejnych przydasi, niż na tworzeniu. Fakt, czasu mam chronicznie mało, miejsca jeszcze mniej, wyciąganie za każdym razem wszystkich pudeł jest czynnością wielce irytującą, a z kolei przeglądanie sklepów, zamawianie, a potem obmacywanie zamówionych wspaniałości bardzo relaksuje, ale w gruncie rzeczy słabe to wymówki... Tak naprawdę, uwielbiam robić zakupy, i wiem, że muszę to zmienić, czyli więcej tworzyć, a mniej kupować! Zawsze wydaje mi się, że tak mało mam rzeczy, ale zmieniam zdanie, kiedy z trudem upycham po kątach kolejne zakupy. Szkoda tylko, że tak szybko o tym zapominam :) Dlatego, dla utrwalenia w pamięci i dla kłucia po własnych oczach, wrzucam kilka zdjęć moich ostatnich zakupów. Może ustrzegą mnie od kolejnego ogołocenia konta ;)?


... sometimes it seems that all my scrapbooking looks more like buying and collecting new things than true creating. I know, I have too little time, I have even less free place for all my things to work with them as comfortable as I'd like to, it's also difficult and irritating to pull out and then put away all boxes and on the other hand visiting on-line stores and making new orders is so relaxing and soothing but these are just poor excuses... I simply love buying, I have to admit that and I know that I should scrapbook more and buy less! I always think that I have so little things but I change my mind when I have to hide my new shopping. I just wish I could remember about that a bit longer :) Therefore, to keep that thought in my mind, I'm adding few photos of my last orders. Maybe it will help me to save some money ;)

Craft4You




E-craft


Eight


scrapcom.pl


ILS i Świat Pasji 


Craftshop

wtorek, 13 kwietnia 2010

Tilda z ostem / Tilda with Thistle

Udało mi się ostatnio pomalować nową Tildę. Nie miałam ochoty na nic więcej, chciałam tylko czymś zająć myśli, czymkolwiek. To był naprawdę straszny weekend...

I've managed to colour new Tilda lately. I wasn't in the mood for making a card, I just needed something to keep my mind busy, it was a terrible weekend here...




Skóra / Skin - E00, R20, E11
Włosy / Hair - E11, E33, E37, E29
Sukienka / Dress - V12, V15, V06
Oset / Thistle - G21, G85, YG63
Buty / Shoes - 100, C3, C5